Dom inteligentniejszy niż dotąd

Dom inteligentniejszy niż dotąd

Kiedy termin ten został ukuty, był raczej stworzonym na wyrost marzeniem o odległej przyszłości. Ówczesna „inteligencja” była najprostszym reagowaniem na podstawowe bodźce – przypominało to raczej poziom rozwielitki, niż prawdziwie rozumnego stworzenia. Decyzje systemu zarządzania domem sprowadzały się głównie do rozpoznania stanów typu „ciepło=zimno”, „jasno-ciemno” czy „ruch-brak ruchu”. Oczywiście już samo to dodatkowo sprzężone z wiedzą o porze dnia pozwalało generować sygnały, które przełożone na reakcje budynku dawały bardzo wygodne efekty.

Jednak ostatnie kilka lat sprawia, że „inteligencja” domu przestaje być tylko zgrabnym określeniem, a staje się rzeczywistością.  Ten trend widoczny jest z resztą w całej branży nowych technologii. Sztuczna inteligencja tak szumnie zapowiadana w książkach i filmach science fiction nie wkroczyła z hukiem eliminując wrogą jej ludzkość. To przypomina raczej ciche zdobywanie terytorium – wokół nas pojawia się coraz więcej urządzeń, które noszą w sobie zalążki inteligencji. Choć nie nazwiemy inteligentnym automatycznego odkurzacza, rozumiejącego komendy głosowe telefonu czy rozpoznającej użytkownika konsoli, to połączenie tych i innych technologii sprawia, że coraz bliżej nam do osiągnięcia celu całej tej automatyzacji – możliwie wygodnego i bezpiecznego otoczenia.

Ostatnie lata zmieniły tu bardzo wiele. Naturalny rozwój technologii informatycznych sprawił, że elektronika tanieje, a jednocześnie jej moc obliczeniowa rośnie w ogromnym tempie. Pojawiają się też nowe rozwiązania, które kompletnie zmieniają to, w jaki sposób otoczenie reaguje na to, co najważniejsze – nas samych. Dość wspomnieć o rozwoju technologii RFID, która pozwala na natychmiastową identyfikację użytkownika czy coraz sprawniej działającej łączności bezprzewodowej. Jeszcze niedawno zbudowanie inteligentnegodomu wymagało zaawansowanego projektowania ułożenia przewodów, a jakakolwiek ingerencja w istniejący system oznaczała zwykle prucie ścian. Jedyną możliwością sterowania systemem spoza domu było wdzwonienie się na stacjonarny
numer telefonu i wydawanie poleceń przez wciskanie odpowiednich sekwencji klawiszy.

Dziś bezprzewodowe terminale, jakimi są smartfony pozwalają na pełną kontrolę wszystkich systemów z dowolnego miejsca na świecie. No niemal dowolnego, bo ograniczeniem jest tylko zasięg telefonii komórkowej.  Upowszechnienie otwartych systemów operacyjnych dla komórek sprawiło, że każdy szanujący się producent urządzeń
dla inteligentnego domu udostępnia za darmo oprogramowanie pozwalające na wygodne kontrolowanie całego systemu przy pomocy dotykowego ekranu, który zawsze mamy przy sobie.

„Przecież to oczywistości” – mógłby ktoś powiedzieć. Dziś już tak. Pięć czy siedem lat temu brzmiało to jednak niczym piękna opowieść o przyszłości. Warto o tym pamiętać, bo dzisiejsze technologie za kolejnych kilka lat też będą się wydawały zabawnym archaizmem. Dość wspomnieć o systemach rozpoznawania mowy. Szczęśliwie zarzucono pomysł zmuszania urządzeń mobilnych do samodzielnego interpretowania tego, co do nich mówimy. Zamiast tego systemy operacyjne korzystają z dostępu do Internetu i przekazują to trudne zadanie potężnym serwerom pracującym w chmurze obliczeniowej. Na tym rozwiązaniu oparte jest oprogramowanie takie jak Voice Commands na platformie Android czy Siri w iOS. Również sterowanie domem inteligentnym idzie w tym kierunku – w końcu zaczynają działać od dawna oczekiwane systemy, które reagują na komendy „Zapal światło”, „Zrób tu chłodniej” czy „Włącz alarm na parterze”. Choć interpretacja polecenia należy do domowego systemu, to samo rozpoznanie głosu znacznie skuteczniej zostanie przeprowadzone na odległej farmie serwerów i w ułamku sekundy odesłane do lokalnego komputera.

Innym przykładem technologii, której znaczenie trudno przecenić, choć jej zastosowania dopiero się pojawiają jest rozpoznawanie przestrzeni. Tę rewolucję, niechcący z resztą, rozpoczął Microsoft wypuszczając na rynek kontroler do konsoli Xbox 360. Kinect, bo to o nim mowa, wyposażony w odpowiednie oprogramowanie potrafi rozpoznawać i interpretować obiekty poruszające się wokół niego w trójwymiarowej przestrzeni. To bez porównaniawięcej, niż tylko wykrywanie ruchu. To można nie tylko stwierdzić obecność  użytkownika, ale też rozpoznać jego twarz i określić co robi. W zależności odtego, czy pracuje w kuchni, leży przed telewizorem czy ćwiczy na stepperze system może zmienić temperaturę pomieszczenia, głośność muzyki i strefę odtwarzania dźwięku.

To tylko pojedyncze przykłady, ale pokazują one kilka ciekawych tendencji. Po pierwsze gwałtowny wzrost możliwości sprzętu wynikający z podłączenia inteligentnego domu do Internetu i wykorzystania zasobów sprzętowych i softwarowych znacznie większych, niż dostępne dla pojedynczego użytkownika. Po drugie nieuchronny spadek cen i upowszechnianie się systemów automatyki domowej – te same funkcje coraz częściej można realizować przy pomocy powszechnie dostępnych rozwiązań. I wreszcie rzecz najważniejsza – tenrynek dopiero rozpoczyna swoją ekspansję. Przestaje być elitarną zabawą dla bogatych, a staje się elementem codziennej wygody dla każdego.

Oj, w ciekawych czasach żyjemy, nieprawdaż?

Piotr Stanisławski/technologie Gazeta Wyborcza

Komentarze

Kochamy komentarze
Brak komentarzy / Możesz być pierwszy - Skomentuj!

Twoje dane będą bezpieczne! Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Również inne dane nie będą udostępniane osobom trzecim. Wymagane pola oznaczone jako *