Dożyliśmy czasów kiedy używanie telewizora kineskopowego stało się wyrazem ekstrawagancji, szczególnie w sytuacji gdy współtworzy niezły system kina domowego. Niemal w każdym domu w zasłużonym miejscu stoi piękny płaski TV: zwykle LCD. Jego przewaga nad innymi technologiami jest miażdżąca pod względem sprzedaży. Na początku 2011 roku według danych firmy Display Search LCD miało globalnie ponad 81% udziałów w rynku. Plazma zaledwie 6,6%, OLED w granicach błędu statystycznego, CRT (czyli kineskop) 13,2% a RPTV (modele projekcyjne) 0,1%. To jednak, że LCD rządzi wcale nie świadczy o tym, że jest najlepszy i ma być faworytem do postawienia w domu.
Kupno telewizora to nie jest wertowanie statystyk, danych technicznych i emocji związanych z cenami w gazetkach promocyjnych albo hasłami reklamowymi. To musi być kalkulacja na zimno. W przeciwnym wypadku rozczarowanie może być bolesne. Stąd najlepiej skorzystać z pomocy specjalistów: oczywiście pod warunkiem, że to będą dobrzy specjaliści a nie sprzedawca u którego najlepszym czynnikiem motywacyjnym jest prowizja producenta sprzętu. Niemniej zanim jednak trafimy do właściwej osoby trzeba się samemu trochę przygotować. Z pewnością przygotujmy się na kilka pytań. Gdzie zamierzamy postawić telewizor? Czy będziemy oglądać w miejscu nasłonecznionym, czy też w pomieszczeniu do którego nie wpada zbyt wiele słonecznego światła? Z jakich źródeł obrazu zamierzamy skorzystać? Jak duże jest pomieszczenie do którego trafi sprzęt? Jak daleko będziemy siedzieć od ekranu? Gdzie umieścimy fotele czy kanapę względem telewizora? No i kluczowe: ile zamierzamy przeznaczyć na sprzęt i czy rzeczywiście ta kwota została zaakceptowana przez współmałżonka (single mają zwykle znacznie łatwiej). To jednak nie wszystko. Równie ważne są bliskie spotkania 3 stopnia. Oczywiście nie ze współmałżonkiem.
Niezależnie od porad jak i samodzielnej selekcji dobrze sprawdzić i porównać na żywo kilka telewizorów. Może się bowiem zdarzyć, że wybierzemy coś zupełnie innego niż pierwotnie planowaliśmy. Dobrze znam i pamiętam przypadki, kiedy zdecydowani na LCD wychodzili ze sklepu z plazmą. I odwrotnie! Trzeba również liczyć się z tym, że mogą się również trafić zafascynowani technologią 3D, którzy zostaną zmuszeni do oddania telewizora z powrotem do sklepu. Według pierwszych badań okazuje się bowiem, że część populacji ma problem z oglądaniem 3D. Trójwymiarowa treść powoduje u niektórych osób ból głowy, zmęczenie oczu a nawet ryzyko nudności. Cóż, kiepski to widok, gdy widz zwymiotował na własny wielki płaski TV 3D. A ile jest takich osób? Do dziś pamiętam przedpremierowy seans filmu Avatar w kinie Imax. Po pierwszych kilkunastu minutach z wypełnionej do końca wielkiej sali wyszło kilka osób. Tylko lub aż.
Cóż zatem pozostaje? Sprzęt kupujemy przecież na lata, więc na wybór optymalnego urządzenia warto poświęcić dużo czasu. Zachęcam zatem do odwiedzin dominteligentny.pl, gdzie sukcesywnie i konsekwentnie będziemy poszerzać waszą wiedzę. Krok po kroku. Od 2D do 3D.


Wysyłam...