Zmęczenie wzroku przed monitorem? Problem całkiem poważny

Zmęczenie wzroku przed monitorem? Problem całkiem poważny

Ile czasu spędzacie dziennie przed komputerem? Jak bardzo męczy się w tym czasie wasz wzrok? Z pewnością im gorszy sprzet, tym większe prawdopodobieństwo, że ocena od okulisty będzie dość marna. Stąd zwracamy uwagę na ciekawe rozwiązanie BenQ. Jakie? Brzmi obiecująco: minimalizację zmęczenia wzroku dzięki rozwiązaniu Flicker Free. Innymi słowy elektronicznemu usprawnieniu do nowych matryc.

Migotanie monitora? To niestety powszechny problem. Łatwo zresztą dostrzec na ekranie problem szybkich zmian jasności. Jak? Wystarczy zerknąć na ekran przez np. smartfon. Łatwo wówczas wychwycić charakterystyczne migotanie. Długotrwałe obserwowanie migoczącego obiektu – nawet jeśli go praktycznie nie zauważamy (migotania) czyli mającego częstotliwość ponad 50 Hz (zmian na sekundę) – powoduje zmęczenie wzroku i może powodować bóle głowy oraz utrudniać koncentrację. Innymi słowy powodować ogólne zmęczenie.

Ale sposób ze smartfonem nie jest jedyny. Jest jeszcze sposób na wiatrak. Wystarczy spojrzeć na ekran monitora poprzez łopatki pracującego wentylatora. Im niższy poziom jasności tym pracujące łopatki są bardziej widoczne. Przekonani? To zerknijcie jeszcze na film z polskim komentarzem.

Z perspektywy historii: problem migotania już raz rozwiązano, gdy odświeżanie obrazu w monitorach CRT czyli ze „szklaną bańką” zaczęło się odbywać z częstotliwością 72 Hz (norma TCO 92). Sęk w tym, że o CRT mało już kto pamięta. Podobnie w przypadku ekranów LCD z podświetlaniem CCFL czyli elektroluminescencyjnym. W ich przypadku migotanie  występowało w minimalnym stopniu, co nie było uciążliwe. Dlaczego? Zmniejszanie jasności ekranu odbywało się podobnie, poprzez włączanie i wyłączanie lamp CCFL. Istotny jest czas przejścia od stanu pełnej jasności do pełnej ciemności. Jest dużo dłuższy – dzięki tzw. bezwładności luminoforu, którym pokryta jest od wewnątrz lampa CCFL.

Ale CCFL jest wypierany przez podświetlenie LED. A wraz z nim problem wrócił. Migotanie wynika z prostego faktu, że zmniejszenie jasności ekranu podświetlanego diodami LED uzyskujemy nie poprzez redukcję poziomu jasności świecenia poszczególnych diod tylko poprzez ich naprzemienne włączanie i wyłączanie z częstotliwością ok. 200 Hz. Oczywiście przy minimalnym zmniejszeniu jasności ekranu. Spotęgowanie efektu wynika zaś z tego, że diody LED mają praktycznie tylko dwa stany 0% i 100% jasności. Co więcej, przejście od pełnej jasności do pełnej ciemności jest natychmiastowe.

Jak zatem rozwiązało problem BenQ? Firma zmieniła sposób zasilania podświetlania. W miejsce powszechnie używanego, tańszego zasilania pulsacyjnego (ang. PWM) zastosowano droższe i bardziej skomplikowane technicznie, zasilanie prądem stałym (ang. DC). A ponadto dodano kilka przydatnych rozwiązań. Jakich? Proszę bardzo. Zacznijmy od Sensesye Reading Mode, czyli dopasowanie kontrastu, jasności, ostrości barw i temperatury do czytania tekstów na ekranie. Ponadto czujnik natężenia światła otoczenia, by dopasować się do jasności w pomieszczeniu. A także szersza regulacja położenia i pochylenia ekranu oraz matowa matryca. A w ramach miłych gadżetów: funkcja przypominania o odpoczynku.

A na koniec krótko: gdzie można znaleźć funkcję Flicker-free? Na początek pierwszym dostępnym w Polsce monitorem z rodziny Eye-Care Flicker-free jest 27 calowy BenQ GW2760HS.

Komentarze

Kochamy komentarze
Brak komentarzy / Możesz być pierwszy - Skomentuj!

Twoje dane będą bezpieczne! Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Również inne dane nie będą udostępniane osobom trzecim. Wymagane pola oznaczone jako *